Między skansenem a rzeczywistością, czyli kto zamieszkiwał muzealne chaty?
Nie można ujednolicać mieszkańców dawnej wsi i sprowadzać do jednego mianownika, który nazwiemy chłopem. Kim bowiem był chłop? Przede wszystkim, podążając za etymologią tego słowa, był to człowiek będący pańską własnością, poddany, niewolnik. Za czasów Piastów mianem chłopów określano wszystkie rodzaje ludności włościańskiej, nieswobodnej i na wpół swobodnej. Później chłopami stawali się ludzie pojmani lub kupieni, którzy trafiali na ziemie przy rycerskich dworach. Z gruntu inaczej rysowała się pozycja kmieci. Wyraz ten, wspólny niemal wszystkim językom słowiańskim – kmieć, kmiet’, kmet – oznacza starego i zamożniejszego ziemianina, rolnika, gospodarza – kogoś, kto posiada ziemię. Synowi kmiecia wolno było podjąć naukę szkolną lub przyuczenie do rzemiosła, o czym długo mógł tylko marzyć syn chłopski. Z czasem część z nich się bogaciła, przechodząc do stanu rycersko-ziemiańskiego (później szlacheckiego), a część ubożała, stając się chłopami na roli u zamożniejszych. Andrzej Chwalba i Wojciech Harpula w swojej książce Cham i pan. A nam, prostym, zewsząd nędza? podają za Marcinem Bielskim, szesnastowiecznym kronikarzem, że już w XVI wieku nazwy „kmieć” i „chłop” funkcjonowały równolegle. Ujednolicenie się w powszechnym użyciu nazewnictwa mieszkańców wsi jako chłopów wpisało się w realia czasów nowożytnych, kiedy to nastał czas dominacji gospodarki folwarcznej, ograniczenia wolności i wychodźstwa ze wsi.
Sytuacja chłopów (w powszechnym już tego słowa znaczeniu) również nie była jednolita. Byli chłopi bogaci, których stać było nawet na parobków, i byli chłopi skrajnie zubożali, traktowani niemal na równi z żywym inwentarzem pana. Nie bez znaczenia pozostawało również miejsce życia danego chłopa. Inaczej wiodło się chłopom na ziemiach pod zaborem rosyjskim, inaczej pruskim a jeszcze inaczej w Galicji. Niewątpliwie najlepszy los mieli Ci, którzy zamieszkiwali obecne tereny poniemieckie. Tam również najwcześniej chłopi zostali zwolnieni z pańszczyzny i tam największą wagę przykładano do edukacji i jakości warunków życia.
Zatem wśród samego tylko chłopstwa możemy wyróżnić najbogatszych kmieci (na Pomorzu i Warmii nazywanych gburami), średniozamożnych zagrodników, ubogich chałupników, bezrolnych komorników i najuboższych parobków, którzy pracowali u bogatszych za kawałek chleba i kąt do spania (zazwyczaj razem ze zwierzętami).
Ze stopniem zamożności i miejscem w powyższej hierarchii w parze idzie sposób stawiania domów i „standard” życia. Jeszcze wśród zapisków XX-wiecznych badaczy i obserwatorów życia na wsi możemy znaleźć wiele wzmianek o kurnych chatach, czyli chatach dymnych pozbawionych komina. Przerażający, z perspektywy współczesnego odbiorcy, obraz wsi przedstawił Maciej Moraczewski w książeczce O budowie zagród włościańskich. Nie tylko opisuje on wnętrza chat pokryte szklistą sadzą, z klepiskiem zamiast podłogi i wszechobecnym brudem i smrodem, ale również obejścia często pełne błota i gnojówki, w których bywało, że i topiły się dzieci. Wielu chłopów mieszkało w jednej izbie z żywym inwentarzem, gdyż tak było cieplej. Małe okienka, których często nie dało się otworzyć, w połączeniu z zapachami odzwierzęcymi i dymem, tworzyły morowe powietrze, które często odbierało życie najmłodszym.
Zatem myśląc o dawnym życiu w wiejskiej chacie należy wziąć pod uwagę wiele czynników – od zamożności mieszkańców, przez status społeczny, po część kraju, w której kontynuowali los swoich przodków. Pamiętać należy również, że chaty w parkach etnograficznych stanowią pewien obraz modelowy, powiedzielibyśmy dzisiaj, katalogowy, uproszczony i ujednolicony, nie zaś wierną kopię odzwierciedlającą warunki bytowe ich dawnych mieszkańców.
Źródła:
- Andrzej Chwalba, Wojciech Harpula, Cham i pan. A nam, prostym, zewsząd nędza? Kraków 2024
- Zygmunt Gloger, hasło [kmieć] w: Encyklopedia staropolska. Warszawa 1972.
- Maciej Moraczewski, O budowie zagród włościańskich. Warszawa 1901.