Mur pruski a szachulec, czyli o domach w kratę
Budowa domu to ważna rzecz. Należy podejść do tematu z rozwagą, mierząc siły na zamiary. Co zrobić, aby budynek służył nie tylko nam, ale może jeszcze dzieciom i wnukom? Niewątpliwie o trwałości domów świadczy materiał z jakiego są zbudowane. Maciej Moraczewski w wydanej w 1901 książeczce napisał: Z różnego materyału w różnych stronach stawiają zabudowania wiejskie. Najmniej zapewne jest murowanych i z rzadka znajdziesz we wsi jedno czy dwa; a o całe wsie z cegły zbudowane trudno i można powiedzieć, że takich, prócz niektórych kolonij niemieckich, wcale nie ma. W tym artykule poświęcimy uwagę właśnie tym domom, które z rzadka znajdziesz.
Na ziemie polskie typ konstrukcji ryglowo-szkieletowych przenikał z zachodu. Początkowo wykorzystywany głównie do stawiania budynków sakralnych, miejskich i przemysłowych. Pierwsze z nich pojawiły się na terenie Pomorza na przełomie XV i XVI wieku, kolejne ok. stu lat później w Wielkopolsce. Co ciekawe na tym drugim obszarze nakazywano wznosić budynki szkieletowe ze względów oszczędnościowych. Były bowiem tańsze niż te zrębowe, do których budowy używano znacznie więcej drewna.
Budynki o konstrukcji słupowo-ryglowej lub szkieletowej wyróżnia podstawa, którą stanowił drewniany szkielet, który następnie wypełniano m.in. plecionko-gliną (czyli szachulcem), peckami lub cegłą. Mógł również zostać obity deskami lub gontem (specjalnie profilowane deseczki na „pióro-wpust”, służyły również za pokrycie dachowe).
Czym dokładnie był szachulec? Były to żerdzie okręcane słomą, wpasowane między słupy, rygle i zastrzały, które następnie obmazywano z obu stron gliną, tworząc jednolite płaszczyzny ścian. Był to najprostszy i najtańszy sposób wypełniania pustych przestrzeni w konstrukcji.
W drugim przypadku używano pecek. Tutaj również kluczową rolę wypełniała glina, ale zmieszana z sieczką, mchem, igliwiem czy paździerzami. Do uzupełnienia konstrukcji stosowano również surową, czyli niewypalaną cegłę. Najtrwalszym sposobem było użycie cegły wypalanej. W Wielkopolsce ten typ nazywano Fachwerk, czyli kratownica. Było to niewątpliwie nawiązanie do wyglądu konstrukcji – drewnianego szkieletu i kontrastującego, ceglanego wypełnienia. Jak pisze Marian Prokopek: przyjęło się również nazywać konstrukcję szkieletową wypełnioną cegłą wypalaną „murem pruskim”. Nazwa ta miała tłumaczyć jej pochodzenie z zachodu (…).
Warto wspomnieć przy okazji budowy szkieletowej o Kościele Pokoju w Świdnicy. Jest to budynek wzniesiony w połowie XVII wieku w systemie szachulcowym. Ówczesne władze nie zezwalały na wzniesienie świątyni. Ostatecznie wydały zgodę, ale pod warunkiem – kościół nie mógł być zbudowany ani z kamienia, ani z cegły. Zakładano, że będzie nietrwały i szybko ulegnie zniszczeniu. Tymczasem świątynia wzniesiona z drewna, sieczki, słomy i gliny stoi już prawie 400 lat i może pomieścić w swoim wnętrzu ponad siedem tysięcy [sic!] osób.
Budynki o konstrukcji szkieletowej są nie tylko stosunkowo tanie w budowie, ale również trwałe. Ekonomia czasu i wydatków sprawia, że coraz częściej powstają domy drewniane o konstrukcji szkieletowej, jako alternatywa dla pustaków czy cegieł.
Źródła:
Marian Prokopek, Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym. Warszawa 2019, s. 250-251.
Maciej Moraczewski, O budowie zagród włościańskich. Dla użytku gospodarzy rolnych. Warszawa 1901, s. 3-4.